niedziela, 26 lipca 2015

7:14 / Negocjacje

Wasz Bóg jest daleko. Nie twierdzę, że nie istnieje, ale sami przyznacie, że wasze prośby, błagania, są dla niego, niczym szum traw na wietrze. Można się wsłuchać. Można, ale co można uczynić dla trawy? Podlać, skosić, napaść nią bydło, spalić?

Nie przyjmuj tłumaczenia, że ma na głowie cały Wszechświat. To zbyt łatwe. Kiedyś był inny, bardziej skoncentrowany na was, prawda? Tak, jasne. Facet samotny, jak kukła. Potem kobieta, patologiczna rodzina, gdzie brat zabija brata, plemię, jeden naród, planetę, układ słoneczny, galaktykę, wszechświat. Każdy może się w końcu pogubić.

Ale popatrz na mnie, jaki jestem skoncentrowany, jaki uczciwy! Zrobię dla ciebie wszystko, o co poprosisz. No, prawie wszystko. Zapętlę czas, otworzę drzwi do wielu światów, dla ciebie, miły człowieku. Z mojego Drzewa Wiadomości zerwiesz tyle jabłek, ile zechcesz. Możesz robić z nich nawet przetwory, dżemy. Mnie nie zależy.

I nie chcę twojej duszy. Wystarczy, że okażesz szacunek, dasz prezent, drobny upominek, ale ze szczerego serca, z wiarą. Wtedy zrobię dla ciebie wszystko. No, prawie wszystko.

Pytasz, jaki upominek? 

Łakniesz szczegółów, recept. Dobrze!

Jeśli łakniesz mało, ofiarowujesz niewiele. Jeśli dużo, wiele. To proste, musi być zachowana równowaga. Pomyśl, tylko pomyśl, co możesz dostać za serce swojego dziecka? Odpowiadam. Im bardziej je kochasz, tym więcej.

Za duszę?

Co ty z tą duszą?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz